wtorek, 30 sierpnia 2016

Od Kiana do Rose

Dotarliśmy dopiero, gdy się ściemniło. Długo jednak staliśmy jeszcze na szczycie góry, zastanawiając się, jak załatwić to dość pokojowo. Oczywiście się nie udało, zaczęła się jadka. Ostatecznie wróciło nas trzech, każdy był zakrwawiony i padnięty, wróciliśmy nad ranem.
- I co, dowiedzieliście się czegoś ciekawego? - spytał król stojąc w obecności swojej córki, patrzała na mnie z lekką ulgą. Minąłem go bez słowa, złapał mnie jednak za ramię w miejscu, w którym dość ostro drasnęła mnie strzała. Z trudem powstrzymałem się, żeby nie syknąć z bólu. Materiał zabarwił się ponownie na czerwono pod wpływem mocnego uścisku, od razu mnie puścił. - Nie dramatyzuj. - stwierdził. Matt zaczął opowiadać co się działo, ja ruszyłem z Alkiem do stajni.
- Pewnie, bo to nie ty widziałeś jak umierają... - pomyślałem.


?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz